Fotografowie łatwiej zdobędą duże pieniądze

Przeglądając ruchy w fotografii (w poszukiwaniu tematów na wpisy) trafiłem parę razy na kickstarter. Jest to taki serwis, który wspomoże zbiórkę pieniędzy na realizację naszego pomysłu. Pomysł ten musi być związany z kulturą lub rozwojem cywilizacyjnym - do dyspozycji mamy tam kilkanaście kategorii:

  • Art,
  • Comedy,
  • Comics,
  • Dance,
  • Design,
  • Fashion,
  • Food,
  • Film & Video,
  • Games,
  • Journalism,
  • Music,
  • Photography,
  • Technology,
  • Theater,
  • Writing & Publishing.

Idea jest bardzo prosta. Do stworzenia dzieła niekiedy są potrzebne większe środki finansowe niż takie, które są w zasięgu twórców. Normalnie udaliby się po wsparcie np. do wydawcy, który to przejąłby gotowy materiał - ci jednak często obawiać się będą tego, że zrealizowany pomysł nie sprzeda się i pojawia się decyzja o niepodejmowaniu ryzyka. Kickstarter wywrócił decyzyjność i przeniósł ją na końcówkę - odbiorców. Sponsorują oni powstanie materiału za np. wcześniejszy dostęp do niego lub po to, że dzięki temu sprzedanie materiału może odbyć się po niższej cenie, a więc i jego odbiorcy będą mogli później zapłacić za niego mniej lub dostać go więcej. Jest też to szansa, by odbiorcy wsparli swojego twórcę większą kwotą.

Powstaje teraz nowa usługa, która weźmie na siebie to samo zadanie, ale zawęża swoje działanie do fotografii. Jak podaje BJP, Emphas.is to serwis, którego powstanie jest podparte przeświadczeniem, że nadal istnieje zainteresowanie w fotografii i jak to odbieram, twórcom chodzi najbardziej o reportaż i dokument fotograficzny. Ci twórcy to fotoedytor, fotoreporter, reporter, coach i strateg rynkowy. Szykuje się bardzo przemyślane przedsięwzięcie.

Emphas.is nie będzie dystrybutorem treści - chce wspierać jedynie produkcję. Dystrybucja ma zatem zostać w rękach "tradycyjnych" mediów. Napisałem tak dlatego, że póki co cyfrowe wersje wydawnictw nie oferują więcej niż ich papierowe, wizyjne czy foniczne odpowiedniki.
Jest więcej nadal sporo do zrobienia!

polub nieistotnefoto.pl - dostaniesz więcej!

O prestiżu organizatora konkursu

Korciło mnie, żeby nazwać ten wpis "Jak nie organizować konkursów fotograficznych?", ale opisać chcę coś, co poważnym konkursem nie miało być. Chcę napisać o niszowej wizerunkowej akcji marketingowej podszytej chęcią organizacji konkursu fotograficznego.

Ustalmy coś:
Angażowanie się biznesu w działalność charytatywną lub wpierającą kulturę jest wyznacznikiem prestiżu biznesu. Działania te w końcu choć jawne, to raczej są słabszym nośnikiem reklamy, a dodatkowo są działaniem wizerunkowym, które to z reguły nie dają się ująć w żadne szacunki wydajności (przełożenia inwestycji promocyjnej na sprzedaż).

Wyborowa startuje konkurs, są dwa etapy. Pierwszy to wstępna selekcja teczek. Nad konkursem od strony merytorycznej czuwają pani Izabela Jaroszewska i panowie  Tomek Sikora oraz Wojtek Wieteska. Zwycięzca jedzie na indywidualne warsztaty z fotografem i podróżnikiem Jakubem Śliwą do Indii. Nie jest tak źle. Drugi etap - z 10 wybranych zostanie już jeden w wyniku podliczenia głosów z otwartego dla wszystkich głosowania.

Pytanie "dlaczego?" jest nie na miejscu, bo łatwo się domyślić, że jest to punkt, który znów pozwoli na ściągnięcie uwagi ludzi na akcję. Jest jeden mały problem - zazwyczaj taki tryb obowiązuje na początku, kiedy uczestników jest najwięcej, bo tylko oni mają interes w tym, żeby o konkursie mówić i pisać. Chcąc mieć najwięcej głosów oddanych na siebie i rozgłaszając wieść o konkursie dają siłę, która jest proporcjonalna do ich ilości. W konkursie na drugim etapie jest 10 osób. Powodzenia.

Jednak co kryje się pod otwartym głosowaniem? W momencie, gdy organizator nie zabiega o publikę jest to przecież konkurs znajomości. Niemerytoryczny maraton po kolegach, koleżankach, rodzinie, przyjaciołach, wykładowcach, pracownikach, współpracownikach. Konkurs fotograficzny? Słyszeliście o bojkocie Newsreportażu?

Wchodzę zatem do przeglądu uczestników drugiego etapu - tak jak to tu opisałem wręcz wściekły od poirytowania, że wszystko musimy mieć niby takie samo, ale gorsze. Przeglądam prace i nie dowierzam własnym oczom. Przejrzawszy prace widzę supersamplerowe bazgroły, trochę średnio udanego strita,  niekonsekwentną kreatywną, pseudoartystyczne baloniki, coś całkiem znośnego, ale nie na zadany temat. W tej wyselekcjonowanej wstępnie przez trójkę opiekunów materii temat "Kocham moje miasto. Jest wiele powodów"  został zrozumiany i poprawnie złożony tylko przez Wojciecha Skrzypczyńskiego. Głosujcie na chłopaka, bo będzie wstyd, jeżeli zginie.

Organizatorom organizacji współczuję. Prestiżu nie ma.

Zrób sobie fotokasta

Świat poznał animoto, a w jego ślady poszli Polacy.. udostępniając narzędzie, które jest bardzo proste - dla mnie zbyt.

Fotocasty.pl to aplikacja, dzięki której zmontujesz zdjęcia i ścieżkę dźwiękową (tak - liczba pojedyncza nie jest przypadkiem) w pokaz, który będzie później dawał się umieścić na Twojej stronie.
Oto efekt takiej pracy: Fotocast pt. Drugie ręce

Niestety pokaz nie dał się przeskalować i wstawić bezpośrednio na bloga. Too bad - kto ma bloga/stronę, gdzie może umieścić element na szerokość 980px? :) (Dla osób, które nie miały okazji doznać długości w pikselach - 980px to standardowa szerokość strony, którą wyznacza szerokość 15" monitora pomniejszona o ew. paski przesuwu strony i margines).

Użyjecie tego narzędzia?

Gdzie najlepiej zaczynać karierę fotografa?

Pod lupę wziąłem tym razem te same dane, które zebrałem wcześniej i zestawiłem je z liczbą ludności kraju. Efekty mimo wszystko zaskoczyły mnie. A Was?

Polska wyskoczyła z tego rankingu, ale na pocieszenie: tych "znanych" fotografów jest niewiele tylko mniej niż jeden na milion.

Rekrut akcja

Na facebooku uzbierało się nas ponad 200 osób bez pokazywania niczyjego biustu. Udało się przejść od linkowania do zdjęć do micro publikacji - udało się, bo nie spodziewałem się, że będziecie chcieli czytać, a nie tylko oglądać :)
Nie mam zamiaru rekrutować pokazywaczki zwiększającej ruch na stronie, ale pomoc przy prowadzeniu bloga mi się zdecydowanie przyda. Szukam zatem autora do bloga. Razem będzie łatwiej utrzymać regularność wpisów, a może i większą częstotliwość publikowania.

Jeżeli chciał(a)byś udzielać się na nieistotnefoto.pl, wprowadzić nową jakość, napisz do mnie na kontakt@nieistotnefoto.pl.

kategorie

o blogu

Cześć, jestem Artur Kulig. Bloga prowadzę od lata 2010 roku. Powstał on jako odpowiedź na brak źródła komentarzy fotografii w polskim internecie i przesyt serwisów czy blogów traktujących o sprzęcie fotograficznym.
Kuratorzy, galernicy, wydawcy, publicyści i sami artyści postrzegają internet jako enigmatyczny twór - remedium na wszystkie niedoskonałości realnego rynku sztuki. Tak, niestety, nie jest, bo cały ten system ma swoje odzwierciedlenie w przestrzeni uniwersalnego medium jakim jest internet.
Witajcie zatem w mojej galerii z często zmieniającą się ekspozycją, witajcie na moich warsztatach i dyskusjach.